"Dom Soli i Łez" RECENZJA #23
Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się tak dobrej zabawy po tej książce.
Pomysł na historię jest świetny. Szczególnie, że został zaczerpnięty z bajek braci Grimm. Miałam kiedyś taką książkę, ale nie wiem, gdzie się ona podziała.
Książka napisana w formie pamiętnika, jeśli można to tak nazwać. Narrator jest pierwszoosobowy i jest nią jedna z sióstr Thaumasów - Annaleigh.
Matka Annaleigh, urodziła dwanaście córek, ale przeżyło tylko sześć. Po porodzie ona umiera, a starsze siostry Annaleigh umarły w nie do końca jasnych okolicznościach.
Ponowne małżeństwo ojca i zniesienie żałoby przez ojca, Annaleigh nie może tego zrozumieć, ale nie zamierza mu sprawiać kłopotów.
Jednocześnie w tle pozostaje niewyjaśniona śmierć Eulelie, która jak się okazuje nie była samobójstwem.
Annaleigh postanawia dowiedzieć się kto zamordował jej siostrę.
Mogę szczerze powiedzieć, że zostałam zaskoczona. I było to miłe zaskoczenie. Książka trzymała mnie w niepewności, chciałam wiedzieć co będzie dalej. Próbowałam przewidzieć zakończenie książki, ale mi się nie udało.
Wiem, że jest drugi tom i zamierzam po niego sięgnąć.

Komentarze
Prześlij komentarz