Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

PODSUMOWANIE MAJA 2026!

Obraz
  Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina, i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej, na wybrzeżu Atlantyku, by zamieszkać w domu, który niegdyś należał do rodziny Fleishmanów. Ich dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy (Max widzi nocą w ogrodzie clowna i dziwne posągi artystów cyrkowych),ale ważniejsze, że dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, dzięki któremu mogą to i owo dowiedzieć się o miasteczku (np. historię zatopionego w wodach przybrzeżnych, pod koniec pierwszej wojny, okrętu ""Orfeusz"") i poznać dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya, który opowie im o złym czarowniku znanym jako Cain lub Książę Mgły, chętnie wyświadczającym usługi, ale nigdy za darmo. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą. Musiało upłynąć wiele lat, by Max zdołał wreszcie zapomnieć owe letnie dni, podczas których odkrył, niemal prz...

"Offline" RECENZJA #16

Obraz
  Moja pierwsza styczność z tym autorem. Myślę, że nikt nie zastanawiał się nigdy nad tym, żeby wyciągnąć wtyczkę i żyć bez całej technologii. W końcu jesteśmy do tego tak przyzwyczajeni, że nawet nie przyszłoby mam to przez myśl. A jednak to robi autor tej książki - porzuca to wszystko co mamy codziennie i decyduje się na życie, które kiedyś prowadzili nasi przodkowie. Przyznaję sam pomysł jest naprawdę interesujący. I dziwny. Tak to chyba najlepsze słowo. Co znajdziemy w książce? Wbrew pozorom całkiem sporo. Autor na początku książki buduje dom, uprawia działkę, jeździ na rowerze, chodzi pieszo. Czyli wszystko to co było wcześniej zanim rozwinęła się technologia. Można mieć do autora zarzuty, że jeździł do baru na piwo, ale... zastanówmy się na chwilę... Nie macie elektryczności, portali społecznościowych, siedzicie w domu, sadzicie na działce... To co on takiego miał robić? Nie miał prądu, światła, portali społecznościowych... W tamtych czasach po prostu wychodziło się do ludzi....