"Offline" RECENZJA #16
Moja pierwsza styczność z tym autorem.
Myślę, że nikt nie zastanawiał się nigdy nad tym, żeby wyciągnąć wtyczkę i żyć bez całej technologii. W końcu jesteśmy do tego tak przyzwyczajeni, że nawet nie przyszłoby mam to przez myśl.
A jednak to robi autor tej książki - porzuca to wszystko co mamy codziennie i decyduje się na życie, które kiedyś prowadzili nasi przodkowie.
Przyznaję sam pomysł jest naprawdę interesujący. I dziwny. Tak to chyba najlepsze słowo.
Co znajdziemy w książce? Wbrew pozorom całkiem sporo. Autor na początku książki buduje dom, uprawia działkę, jeździ na rowerze, chodzi pieszo. Czyli wszystko to co było wcześniej zanim rozwinęła się technologia. Można mieć do autora zarzuty, że jeździł do baru na piwo, ale... zastanówmy się na chwilę... Nie macie elektryczności, portali społecznościowych, siedzicie w domu, sadzicie na działce... To co on takiego miał robić? Nie miał prądu, światła, portali społecznościowych... W tamtych czasach po prostu wychodziło się do ludzi. Sama się o tym przekonałam, bo za moich czasów Internet dopiero raczkował.
Myślę, że warto przeczytać. Szkoda tylko, że na początku książki nie ma spisu od której strony zaczyna się każda pora roku.

Komentarze
Prześlij komentarz